Ostatnio zadzwonił do mnie znajomy prowadzący małą firmę i powiedział wprost, że nie wie, czy będzie go na mnie stać.
W głowie miał kwoty na poziomie 5–20 tys. zł miesięcznie.
Powiedziałem mu, że w praktyce bywa dużo prościej.
Część moich klientów z małych i mikrofirm płaci 400–1000 zł miesięcznie, zależnie od zakresu.
Przy 400 zł prowadzę proste kampanie na Meta, Google albo Allegro Ads.
Przy 1000 zł dochodzi jeszcze krótka rozmowa właścicielska o tym, co warto poprawić i gdzie szukać możliwości wzrostu.
Jego spojrzenie na taką współpracę całkowicie się zmieniło.
Często problem leży w tym, wiele małych firm z góry zakłada, że CMO to usługa droga, sztywna i przeznaczona wyłącznie dla większych organizacji.
Tymczasem odpowiedzialnie prowadzona współpraca powinna być dopasowana do realiów firmy.
Patrzę na marketing również przez pryzmat biznesu i P&L, więc zakres działań musi być adekwatny nie tylko do potrzeb, ale też do możliwości kosztowych klienta.
Nie każda firma potrzebuje pełnego modelu współpracy.
Czasem wystarczy prosty, konkretny zakres, który rozwiązuje bieżący problem i daje właścicielowi lepszą kontrolę nad tym, co dalej.
