Wprowadzenie produktu klasy premium na rynek zdominowany przez tanie alternatywy to nie jest zadanie dla agencji seo/sem, lecz dla architekta wartości.
Największym błędem, jaki można popełnić, to oddanie sterów agencji na etapie startowym, gdy marka nie ma jeszcze wypracowanej tożsamości. Algorytmy reklamowe z natury promują to, co masowe i przewidywalne. Agencja rozliczana z ROAS, podświadomie będzie dążyć do uproszczenia przekazu, byle tylko poprawić współczynnik konwersji.
W produkcie premium wysoka cena jest komunikatem, który wymaga specyficznego obudowania kontekstem, edukacją, aktywnościami i to w odpowiednim segmencie.
Rola CMO w tym procesie wykracza daleko poza panel menedżera reklam. Podczas gdy specjalista od SEM optymalizuje stawkę za kliknięcie, CMO optymalizuje postrzeganą wartość w głowie klienta. To on decyduje, czy produkt ma być symbolem statusu, czy narzędziem profesjonalnym, i dba o to, by cała ścieżka zakupowa – od opisu po język wsparcia sprzedaży – uzasadniała każdą złotówkę nadwyżki nad konkurencją.
Agencja dostarcza ruch, ale nie potrafi stworzyć pożądania.
Bez silnego fundamentu strategicznego, reklamy stają się komunikowaniem wysokiej ceny, co bez odpowiedniego „dlaczego” kończy się szybkim przepaleniem budżetu.
Wybór agencji zamiast stratega to próba skalowania biznesu, który nie ma jeszcze zdefiniowanego powodu, dla którego klient miałby zapłacić więcej. To najkrótsza droga do tego, by produkt o genialnym potencjale w swoim segmencie na zawsze utknął w szufladzie z napisem „zbyt drogi”.
